Nie spodziewaliśmy się, że historia naszego mieszkania w Hiszpanii wywoła aż takie zainteresowanie. Tymczasem nasze rolki na Instagramie i Facebooku mają już setki tysięcy wyświetleń, a pod nagraniami pojawiają się kolejne komentarze, a jest ich ponad tysiąc.
Jedna z rolek przekroczyła 600 tysięcy wyświetleń, druga zbliżyła się do 400 tysięcy, a kolejna przekroczyła 100 tysięcy. I liczby wciąż rosną.
W komentarzach jest wszystko. Niedowierzanie, oburzenie, współczucie, rady, co powinniśmy zrobić, a nawet pretensje, że w ogóle zdecydowaliśmy się inwestować w Hiszpanii.
Ta historia podzieliła ludzi: jedni nie wyobrażają sobie, żeby ktoś mógł zająć cudze mieszkanie, szczególnie patrząc przez polską perspektywę gdzie mieszkanie najczęściej jest po prostu zamieszkałe przez cały czas. Tymczasem specyfika hiszpańskiego prawa i problemy, jakie nas spotkały są dość oryginalne.
Jak to się zaczęło?
O samej historii pisałem niedawno w artykule „Ukradli nam mieszkanie w Hiszpanii! Czy zdołamy je odzyskać?”, w którym znajdziesz także omówienie wyroku. Nie będę więc powtarzać wszystkiego od początku.
W skrócie: w czerwcu 2025 roku odkryliśmy, że nasze mieszkanie zajęła obca kobieta, prawdopodobnie z dzieckiem. Sprawa trafiła do sądu, a po dwóch rozprawach zapadł wyrok nakazujący opuszczenie lokalu.
Zauważyłem, że temat jest interesujący dla wielu osób, z którymi miałem okazję rozmawiać o tej sytuacji. Postanowiłem opowiedzieć o tym również w krótkich filmach.
Rolki, które wywołały największe zainteresowanie to:
Wreszcie mamy wyrok hiszpańskiego sądu!
stan na dzień 26 października 2026 r.,
668 tysięcy wyświetleń
To nagranie przyciągnęło największą publiczność. Opowiadam w nim jakie story stworzyła na użytek prawny Pani z Algierii zajmująca nasze mieszkanie.
Czy to już koniec naszej walki?
26 października 2026 r.,
407 tysięcy wyświetleń
W kolejnej części wyjaśniam, na jakim etapie jest sprawa. Okazuje się, że samo wygranie procesu nie rozwiązuje automatycznie wszystkich problemów właściciela nieruchomości.
Ukradli nam mieszkanie w Hiszpanii — jak to się zaczęło?
26 października 2026 r.,
119 tysięcy wyświetleń
W pierwszym nagraniu opowiadam, jak doszło do całej sytuacj. Już wtedy pojawiło się mnóstwo komentarzy i pytań o to, jak coś takiego jest w ogóle możliwe.
Czy to ostrzeżenie dla inwestorów?
Pod naszymi filmami wiele osób deklaruje, że po obejrzeniu tej historii nigdy nie kupiłoby mieszkania w Hiszpanii oraz, że uważają kupowanie w Hiszpanii conajmniej za nieodpowiedzialność. Rozumiem takie reakcje, choć sam nie wyciągałbym aż tak daleko idących wniosków. Tym bardziej, że nie zniechęciłem się wcale do tego kraju.
Hiszpania nadal może być interesującym rynkiem nieruchomości. Ale nasza historia pokazuje, że przy ocenie inwestycji nie wystarczy policzyć ceny zakupu, przychodów z najmu i podatków. Trzeba również wiedzieć, co się stanie, kiedy pojawi się poważny problem. Kto zajmie się nieruchomością na miejscu? Jak działa tamtejszy wymiar sprawiedliwości? Ile może kosztować dochodzenie swoich praw?
Dalsza część artykułu pod formularzem zgłoszeniowym.
Nasze poszukiwania Nie jesteśmy ekspertami od hiszpańskiego rynku ani prawa. Oglądamy nieruchomości z myślą o własnym zakupie i dzielimy się tym, co sprawdzamy: cenami, bezpieczeństwem inwestycji, komfortem oraz powodami, dla których odrzucamy niektóre miejsca. Jeśli śledzisz nasze rolki i chcesz poznać dalszy ciąg, możesz otrzymywać relacje z naszych poszukiwań. Zostaw swoje dane, a poinformujemy Cię o naszych poszukiwaniach i wnioskach z wyjazdów. Szukamy kolejnej nieruchomości do zakupu w Hiszpanii.
Daj nam znać, że interesuje Cię Hiszpania
O zagrożeniu ze strony okupas oczywiście wiedziałem już wcześniej, pisałem o tym także na tej stronie.
Przeczytaj także:
„Czy zakup mieszkania w Hiszpanii jest ryzykowny oraz jak kupić dobre awokado?”.
Czy warto kupić teraz nieruchomość na wynajem w Hiszpanii?
Czy zakup mieszkania w Hiszpanii jest ryzykowny oraz jak kupić dobre awokado?
Wtedy przyglądałem się temu problemowi teoretycznie. Dziś mam okazję przekonać się na własnej skórze, jak wygląda to w praktyce. I wcale mnie to nie cieszy, bo sytuacja jest nieprzyjemna i nie wiadomo jak ta historia się skończy. Wyrok niby mamy, ale co z tego jak Pani z Algierii się odwołała i sprawa leci do kolejnej instancji.
Co dalej z naszym mieszkaniem?
Na razie mamy korzystny wyrok, ale historia jeszcze się nie skończyła. O kolejnych wydarzeniach będę informował zarówno na blogu, jak i w naszych mediach społecznościowych.
Pytanie czy taka historia zniechęciłaby Ciebie do inwestowania w Hiszpanii, czy potraktowałabyś ją jedynie jako jedno z ryzyk, które po prostu trzeba uwzględnić? Z góry dziękuję za wszystkie komentarze.





Komentarze
Skomentuj jako pierwszy