Jeśli chciałbyś zacząć deweloperkę od domów jednorodzinnych to ten wpis jest właśnie dla Ciebie.

Budowałem domy, które miały prawie 200 m2 i 4 sypialnie. Te były drogie i paradoksalnie właśnie te często kupowane były za gotówkę. Budowałem domy pełne prestiżowych rozwiązań, takich jak: naturalne drewno na elewacji, głębinowe pompy ciepła służące do ogrzewania, okna połaciowe kolankowe, które okazały się bardzo problematyczne przy pewnych warunkach pogodowych, itp. Budowałem domy, które miały po 150m2, a tak naprawdę nie było w nich nawet gdzie schować płaszcza po przyjściu do domu.

O co chodzi? O to, że w projekcie zabrakło miejsca na szafę przy wejściu. A ja nie wychwyciłem tego przed budową. A ja wtedy nie miałem świadomości czego tak naprawdę oczekuję od architekta i zamawiałem wciąż nowe projekty i… oczywiście je budowałem. Oprócz tego sam prowadziłem w większości sprzedaż i można powiedzieć, że zjadłem na tym zęby. Więc wróćmy do pytań jakie sobie zadajesz. Przede wszystkim zastanawiasz się jak wybrać dobry projekt domu do pierwszej inwestycji. I tak:

  • jaka powinna być powierzchnia użytkowa
  • czy wybrany przeze Ciebie projekt będzie podobał się klientom?
  • ile wydasz na budowę?
  • jakie powinny być zastosowane w nim rozwiązania techniczne (rodzaj materiałów, wykończenia, itp)
  • czy ten dom będzie się dobrze sprzedawał?
  • jak sprzedać inwestycję skoro Twoja firma jest całkiem nieznana?
  • ile właściwie zarobisz na inwestycji deweloperskiej?

Co właściwie chce otrzymać od Ciebie klient?

Klient pragnie wszystkiego co najlepsze, niskiej ceny, niskich rat kredytu, a dodatkowo niskich kosztów utrzymania oraz PEŁNEJ FUNKCJONALNOŚCI. Jeśli sam kupowałbyś dom to pewnie chciałbyś aby każde Twoje dziecko miało własny pokój, a sam wraz z żoną chciałbyś spać w wygodnej sypialni. Pragnąłbyś garażu? Oczywiście, najlepiej na dwa auta i miejscem na domowy mini-warsztat.

A ile chciałbyś płacić za utrzymanie domu? Najlepiej jak najmniej.

Cele klienta wydają się być całkiem rozbieżne z celami dewelopera. Jak pogodzić niską cenę, której pragnie klient z wysokim zyskiem, którego chce deweloper?

Jak pogodzić niskie koszty utrzymania ze stosowaniem standardowych rozwiązań budowlanych, które nie napompują niepotrzebnie budżetu inwestycji?

Dodatkowo jako deweloper oczywiście chciałbyś, aby domy dobrze się sprzedawały. Najgorsze co może się zdarzyć, to permanentny brak sprzedaży. A w tej branży napływ pieniądza jest potrzebny przez cały czas. I to w hurtowych ilościach.

Na pewno warto też zwrócić uwagę na jeszcze jeden aspekt tej działalności. Oczywiście masz prawo nie wiedzieć, że jest to BARDZO ważny aspekt. Chodzi o to, abyś miał jak najmniej problemów ze sprzedanymi domami w kontekście udzielanej gwarancji oraz rękojmi. Nikt, kto ma za sobą jedynie kilka inwestycji nie jest w stanie powiedzieć Ci jak bardzo ważna jest ta sprawa. Przede wszystkim dla Ciebie. Jeśli chcesz prowadzić działalność deweloperską to oczekujesz raczej pozytywnych emocji a nie tych dołujących i przekładających się na stracony czas i duże pieniądze.

Wróćmy do celów klienta. Skoro chcemy mieć kolejki chętnych do zakupu domów, to musimy dość szeroko celować w rynek. Dajmy coś co będzie możliwe do zakupu przez przeciętną rodzinę, w której oboje z rodziców zarabiają średnią krajową. Takie właśnie osoby powinno być stać na zakup naszego domu i powinny one otrzymać od nas wszystko co najlepsze: niską ratę, pełną funkcjonalność, niskie koszty utrzymania oraz atrakcyjny wygląd.

Jak zapewnić odpowiedni zysk dla dewelopera?

Aby uzyskać dużą marżę to sama budowa musi być stosunkowo tania. Oczywiście nie chodzi o używanie tandetnych materiałów czy taniej i niechlujnej robocizny, bo to bardzo mocno się mści.

Zastanówmy się co właściwie będzie miało wpływ na koszt naszej inwestycji deweloperskiej. Po kolei będą to:

  • koszt działki pod dom
  • koszt projektu
  • koszt wykonania
  • koszt obsługi sprzedaży
  • koszt obsługi reklamacji
  • koszt finansowania

A na czym zarabiamy? Na jednym: na różnicy pomiędzy kosztami inwestycji a ceną sprzedaży – oczywiście pomniejszoną o podatek VAT.

W innych wpisach omawiamy bardziej szczegółowo aspekt finansowania i koszty projektu – przeczytaj je jeśli interesuje Cię ten temat.

A jak właściwie zminimalizować koszt działki? Nie możemy przecież liczyć na to, że będziemy kupowali działki tylko w wyjątkowo atrakcyjnych cenach.

Rozwiązaniem jest bardziej intensywne wykorzystanie działki poprzez gęstszą zabudowę. Problemem jest to, że przy zwykłym ustawieniu domów w sposób: elewacja ogrodowa do elewacji ogrodowej, trudno jest zapewnić odpowiednią prywatność na działkach przyszłych mieszkańców. Każdy z nich ma „nad głową” kilka okien, z których może być obserwowany przez sąsiada. Nie jest to najbardziej komfortowe rozwiązanie: wielu ludziom to przeszkadza i… w sumie się temu nie dziwię. Aby zapewnić komfort przy takim ustawieniu trzeba zapewnić większe odległości pomiędzy domami.

Czy jesteś w stanie wybudować w niskich kosztach coś na co inni deweloperzy wydają conajmniej po kilkadziesiąt tysięcy złotych więcej? Jeśli tak, no to jesteś na wygranej pozycji. Po pierwsze: możesz dać to samo klientowi, ale w niższej cenie lub też możesz powalczyć o wyższą cenę i wyższą marżę. W czasach prosperity możesz równać w górę, a w czasie kryzysu będziesz miał jeszcze margines na to, aby po opuszczeniu ceny i tak realizować zyski.

Jak zmniejszamy cenę budowy nie zmniejszając jakości? Jak obniżyć koszy eksploatacji nie stosując wyszukanych i drogich w zakupie (a także w eksploatacji, jak się okazuje – np. naprawa sprężarki w pompie ciepła może kosztować nawet kilkanaście tysięcy złotych) technologii? Odpowiedzią na te pytania jest kompaktowy rozmiar Sasanki. Obecnie budowane są najczęściej dwa modele domów: SASANKA XL oraz SASANKA L.

Przemyślane rozplanowanie przestrzeni potrafi zdziałać cuda. Mimo tego, że to niewielkie domy to SASANKA XL jest o wiele bardziej funkcjonalna niż np. domy po 120m2, które budowałem wcześniej. Z kolei SASANKA L także pozwala na to, aby każdy z domowników czteroosobowej rodziny miał swój własny, niezależny ale wygodny kąt: mamy tu dwie sypialnie dziecięce oraz sypialnię dla rodziców, a także tradycyjną część dzienną.

Kompaktowe rozmiary Sasanek godzą obie strony: dewelopera z klientem. Z jednej strony przy stosunkowo niskich kosztach możemy wrzucić na rynek dom gotowy do przekazania klientowi, a z drugiej klient otrzymuje dom gotowy technicznie do zamieszkania. Oczywiście jest to stan deweloperski, który należy wykończyć, ale stan ten zawiera już pełne wyposażenie techniczne: piec, grzejniki, podłączenia do wymaganych mediów oraz dodatkowo zamontowany system kominowy, który pozwala podłączyć wkład kominkowy bez zbędnych dodatkowych trudnych w wykonaniu prac. Sasanki równają w górę jeśli chodzi o standard i wyposażenie, a w dół jeśli chodzi o możliwą cenę ich sprzedaży. Dlatego uważam, że ich powierzchnia użytkowa jest doskonała.

Od początku projektowania Sasanki priorytetem było stosowanie w niej rozwiązań sprawdzonych i bezawaryjnych. A także, co niezwykle istotne, rozwiązań nie wymagających specjalnych zabiegów pielęgnacyjnych. Chodzi o to, aby dom był w dobrym stanie bez ciągłego biegania przy nim przez właściciela. Takie podejście, gdzie stosujemy rozwiązania bezobsługowe powoduje, że także my mamy z nimi dużo mniej pracy.

Czy sprzedaż sprawdzonego produktu będzie prostsza dla początkującego dewelopera? A jak myślisz? Czy łatwiej jest sprzedać dom, który jest sprawdzony przez wielu klientów czy też łatwiej jest wypromować oddzielny projekt dla swojej pierwszej i każdej kolejnej inwestycji (tak jak ja robiłem przez długi czas)? Czy łatwiej jest sprzedać kilkanaście domów w niskich cenach czy też trzy, cztery domy w cenach trzykrotnie wyższych? Pamiętając oczywiście o tym, że klient w każdym przypadku otrzymuje bardzo zbliżoną funkcjonalność. Oczywiście w większych domach liczba metrów kwadratowych, które kupuje klient jest także większa, ale czy przekłada się ona na jakość życia adekwatnie do różnicy w cenie? Warto też zauważyć, że łączna marża na kilkunastu, dostępnych cenowo domach może być znacznie wyższa niż marża uzyskana na kilku domach drogich w zakupie (ale także w budowie).